Rozdział 2. " Spotkanie po latach"
Zeszłam na dół i skierowałam się ku drzwiom. Nie patrząc pod nogi wywinęłam orła potykając się o schody. Nie mogłam wstać i nikogo powiadomić, mama poszła do pracy a telefon został w torebce, która skulkowała się ze stopni. W końcu, po krótkim czasie usłyszałam jak ktoś otwiera bramkę, nie widziałam dokładnie kto to był bo oczy same mi się zamknęły.
- Jezu! Co ci się do cholery stało?! Czy coś cię boli? Słyszysz mnie?! Halo, Jane?!- zapytała Anne.
- Eh, hm, tak słyszę cię, przepraszam zasnęłam i wcześniej potknęłam się o stopień i zleciałam ze schodów i nie mogłam do ciebie zadzwonić bo moja torebka zleciała na sam dół. I chyba złamałam rękę bo nie mogę nią ruszać.
- O jejku to się dorobiłaś, dobra chodźmy do szpitala.
- Dobrze, tylko pomóż mi wstać.
- Spoko, słuchaj może pojedziemy moim samochodem, w końcu mam prawo jazdy.
- Ah, bez różnicy, po prostu jedźmy szybko, bo ta ręka naprawdę mnie boli.
Przyjaciółki poszły w stronę domu Anne, wyjechała samochodem z garażu i pojechały. Gdy były już na miejscu, zaparkowała samochód i udały się do wejścia. Na szczęście nie było żadnych kolejek więc zapukały do drzwi i weszły do środka sali. Wytłumaczyły lekarzowi jak do tego bólu ręki doszło i wyszło na to, że ręka jest złamana. Doktor założył gips, zapłaciły i wyszły.
- Ja pierdole, normalnie bosko, miałyśmy dziś iść do klubu i co wyszło? Gówno wyszło. - krzyknęła ze złością Jane.
- Oj, Jane, już nie przesadzaj pójdziemy innym razem.- powiedziała uspokajająco Anne.
- Co nie przesadzaj, co nie przesadzaj, ja nie przesadzam! - powiedział ze łzami w oczach Jane.
- Jane, spokojnie, już dobrze.
- Przeze mnie, znowu nic nie wyszło jak zwykle.
- A nie możesz iść tak?
- Może i tak.
- No i git.
- Ej może do mnie wpadniesz? Mamy jeszcze nie ma, a byś mogła mi się podpisać na gipsie.
- No spoko, nie ma sprawy.
- To chodźmy.
Znalazłam mazaki i Anne podpisała się mi . Dochodziła godzina 21. Założyłam czarne podarte rajstopy i na to krótkie wysokie spodenki i białą bluzkę z błyszczącym napisem " Fuck it". Pożyczyłam Anne jakieś spodenki i bluzkę, nosiłyśmy ten sam rozmiar więc nic nie było na przeszkodzie a jej nie chciało iść się już do domu przebrać. Zanim wyszłyśmy zatrzymała nas moja mama. Widać było, że jest coś nie tak, patrzyła się na mnie jakby chciała mnie zabić. Wzrokiem takim jakby chciała wydłubać mi oczy i.. dobra dosyć tej mojej wyobraźni.
- A ty młoda panno gdzie się wybierasz z ręką w gipsie?
- Ja do.... tego..... eh no.... na miasto!
- Aha to po kiego grzyba się tak wystroiłaś?
- Mamo, nie wystroiłam się, po prostu ubrałam się w to, bo... ( szukałam w swojej głowie odpowiedzi) dawno w tym nie chodziłam.
- Ehh powiedzmy, że ci wierzę ale jeszcze jedno, po co na miasto o 21?
- Bo tak, pa mamo, wrócę później.
Drzwi gwałtownie się zamknęły po wybiegnięciu dziewczyn z domu.
- Jeja, ale ty gwałtownie to powiedziałaś. - chrząknęła Anne.
- Boże, to co mam robić, kurde, ta matka zadaje takie zbędne pytania, że normalnie ja pierdole.
- Dobra chodźmy szybciej bo się spóźnimy.
- Spoko.
Weszłyśmy do klubu, było bardzo dużo tłumu, jeszcze dziewczyny się ze sobą liżą. Usiadłyśmy przy ladzie, tam gdzie barman podaje napoje. Siedziałyśmy już tu ze dwie godziny a ja byłam super pijana. Anne poinformowała mnie, że idzie do kibla, poczekałam na nią. Kiedy siedziałam ktoś zbliżał się, żeby usiąść na innym krześle niedaleko mnie. Był to chłopak ale twarzy nie widziałam zbyt dobrze, za bardzo się upiłam. Gdy szedł potknął się o czyjąś nogę i wylał na mnie gorącą kawę.
- Kurwa, ty debilu, co ty wyprawiasz!
- Sama jesteś debilką, a po za tym to było przez przypadek, więc, że wychowano mnie w dobrej rodzinie, to kulturalnie przeproszę. " Jezu, jaki głupi bachor" - pomyślałam.
- Ehh, już nic się nie stało, pójdę do łazienki się przetrzeć. Chłopak przyglądał się dziewczynie, kiedy ona wycierała się i coś sobie przypomniał.
- Czekaj, czy ty nie jesteś Jane?
- Tak, jestem Jane... ( O kurwa to chyba Justin - pomyślałam), przepraszam muszę już iść.
- Zaczekaj, pamiętasz mnie ?
- Coś mi tam świta po głowie, ale nie mam zamiaru nic sobie przypominać.
- Dlaczego, ej przefarbowałaś włosy na rudo? Miałaś blond.
- Tak przefarbowałam i nic ci do tego, o Anne, jesteś w końcu, chodźmy już.
Gdy przyjaciółki wyszły z budynku, Justin przypomniał sobie, że ma jeszcze do niej numer telefonu i wymyślił plan.
********************
Jak się podobało? Liczę na komentarze :)
- A ty młoda panno gdzie się wybierasz z ręką w gipsie?
- Ja do.... tego..... eh no.... na miasto!
- Aha to po kiego grzyba się tak wystroiłaś?
- Mamo, nie wystroiłam się, po prostu ubrałam się w to, bo... ( szukałam w swojej głowie odpowiedzi) dawno w tym nie chodziłam.
- Ehh powiedzmy, że ci wierzę ale jeszcze jedno, po co na miasto o 21?
- Bo tak, pa mamo, wrócę później.
Drzwi gwałtownie się zamknęły po wybiegnięciu dziewczyn z domu.
- Jeja, ale ty gwałtownie to powiedziałaś. - chrząknęła Anne.
- Boże, to co mam robić, kurde, ta matka zadaje takie zbędne pytania, że normalnie ja pierdole.
- Dobra chodźmy szybciej bo się spóźnimy.
- Spoko.
Weszłyśmy do klubu, było bardzo dużo tłumu, jeszcze dziewczyny się ze sobą liżą. Usiadłyśmy przy ladzie, tam gdzie barman podaje napoje. Siedziałyśmy już tu ze dwie godziny a ja byłam super pijana. Anne poinformowała mnie, że idzie do kibla, poczekałam na nią. Kiedy siedziałam ktoś zbliżał się, żeby usiąść na innym krześle niedaleko mnie. Był to chłopak ale twarzy nie widziałam zbyt dobrze, za bardzo się upiłam. Gdy szedł potknął się o czyjąś nogę i wylał na mnie gorącą kawę.
- Kurwa, ty debilu, co ty wyprawiasz!
- Sama jesteś debilką, a po za tym to było przez przypadek, więc, że wychowano mnie w dobrej rodzinie, to kulturalnie przeproszę. " Jezu, jaki głupi bachor" - pomyślałam.
- Ehh, już nic się nie stało, pójdę do łazienki się przetrzeć. Chłopak przyglądał się dziewczynie, kiedy ona wycierała się i coś sobie przypomniał.
- Czekaj, czy ty nie jesteś Jane?
- Tak, jestem Jane... ( O kurwa to chyba Justin - pomyślałam), przepraszam muszę już iść.
- Zaczekaj, pamiętasz mnie ?
- Coś mi tam świta po głowie, ale nie mam zamiaru nic sobie przypominać.
- Dlaczego, ej przefarbowałaś włosy na rudo? Miałaś blond.
- Tak przefarbowałam i nic ci do tego, o Anne, jesteś w końcu, chodźmy już.
Gdy przyjaciółki wyszły z budynku, Justin przypomniał sobie, że ma jeszcze do niej numer telefonu i wymyślił plan.
********************
Jak się podobało? Liczę na komentarze :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz