Rozdział 1. " Czas na zmianę"
- Czy tobie coś na mózg padło?! - Anne spojrzała się na Jane jak na psychopatkę.
- No co wiele ludzi farbuje się na czerwono, ja nie mogę?
- Możesz ale to głupie. Będziesz wyglądała jak wypuszczona z kreskówki.
- Oj już daj spokój i chodź ze mną do tego fryzjera. - Anne spojrzała na przyjaciółkę niepewnie, lecz powoli ruszyła za nią w stronę ich celu. Jane weszła pewnym krokiem do salonu. Anne podążyła za nią czując niepokój. Usiadły w poczekalni, czekając na swoją kolej. Kiedy poprzednia klientka opuściła salon, Jane podekscytowana ruszyła w stronę fotela. Podeszła do niej fryzjerka i zaczęła swoje działania. Anne patrzyła na fryzjerkę biegającą między jej przyjaciółką a stołem z przyborami, z rosnącymi obawami. Po skończeniu swojej pracy, fryzjerka uśmiechnęła się do Jane. Dziewczyna podeszła do lady, żeby zapłacić. Anne widziała przed sobą zupełnie nową osobę.
- Idziemy? - pociągnęła przyjaciółkę za rękę.
Dziewczyna przez całą drogę myślała o nowej fryzurze swojej najlepszej przyjaciółki i nie wyglądało na to, żeby była zadowolona. Po tak długim czasie milczenia, w końcu odezwała się:
- Wiesz, chyba się myliłam, nie wyglądasz aż tak źle w tych włosach, od teraz będę cię nazywać " rudy lis" - powiedziała ze śmiechem Anne.
- Wiesz co! Sama jesteś rudym lisem! - odpowiedziała ze zdenerwowaniem przyjaciółka.
- Haha ale mi przypasowałaś nazwę, nawet ruda nie jestem.
- Pff...
- Dobra chodźmy, bo minęło sporo czasu od naszego pójścia do fryzjera.
- Ok.
Dziewczyny pożegnały się i Anne zaproponowała przyjaciółce pójście z nią do klubu jutro. Bez zastanowienia , zgodziła się i oznajmiła, że się spieszy. Pożegnały się ponownie i rozdzieliły się od siebie. Wchodząc niepewnym krokiem do salonu, Jane przywitała się z mamą, wiedząc, że zaraz dostanie ochrzan od niej co zrobiła. I tak się stało. Próbowała się wytłumaczyć, ale mama nie dała jej dojść do słowa. Dziewczyna zdenerwowana tupnęła nogą w podłogę z krzykiem i udała się jak najszybciej do swojego pdokoju. Zadawała sobie pytania: Co zrobiła źle? Czemu tak nagle chciała się przefarbować? Lecz nie umiała na nie odpowiedzieć. Wtuliła się jeszcze mocniej w mokrą poduszkę od łez, które leciały po jej policzkach bez przerwy. W końcu zasnęła. Gdy się obudziła dostrzegła światło, próbujące przebić się przez żaluzje od okien. Wstała i odsunęła je. Zdała sobie sprawa, że przespała prawie cały dzień, a nawet dłużej. Udała się do łazienki, spojrrzała w lustro i sama siebie się przestraszyła. Wyszła, wracając do pokoju i włączyła laptopa. Aż nagle usłyszała piosenkę " All around the world", przypomniało jej się, że to dzwonek jej telefonu. Dziewczyna podniosła swojego I-phona i przeciągnęła po ekranie, aby zobaczyć wiadomość.
Od Anne do Jane:
Siemka lamoo :* wstałaś już? Mam dla ciebie propozycję, abyśmy poszły dzisiaj do miasta :D Co o tym sądzisz?
Od Jane do Anne:
Siemka mój lamusie :* tak wstałam, no możemy się przejść i tak nie mam nic do roboty po za siedzeniem. XD
Od Anne do Jane:
Ok, to za 20 min w parku ;)
Po przeczytaniu ostatniego wyrazu w sms-sie od Anne serce zaczęło mi walić jak szalone, jakbym się czegoś bardzo bała i lękała a tego powodem był park. Wtedy dwa lata temu niemiłe wspomnienie zdarzyło się właśnie w tym parku. Szczerze mówiąc od tamtego czasu ani razu moje nogi tam nie ustały. Lecz jednak powiedziałam sobie, że trzeba walczyć ze wszystkim i nie bać się. Gdy wróciłam do " rzeczywistości" podeszłam do szafy, wybierając ciuchy. Założyłam na siebie krótkie dżinsowe spodenki i do tego bluzkę na ramiączka i pasek. Uczesałam sie w kucyka na bok, nadal nie wierząc, że naprawdę mam czerwone włosy jak jakaś wiewióra ale z czasem się do nich przyzwyczaję. Kiedy myślę o tym parku powraca mi do pamięci dużo fajnych przeżyć związanych z Justinem, ale to przeszłość," to co było to minęło" jak powiada Anne. Od tamtej pory nie miałam żadnego chłopaka ze względu na to, że nie mogę im tak bardzo ufać, sama nie wiem dlaczego ale taki mam umysł.
**************
Heej :D i jak się podobało? Piszcie w komentarrzu ;)
- Idziemy? - pociągnęła przyjaciółkę za rękę.
Dziewczyna przez całą drogę myślała o nowej fryzurze swojej najlepszej przyjaciółki i nie wyglądało na to, żeby była zadowolona. Po tak długim czasie milczenia, w końcu odezwała się:
- Wiesz, chyba się myliłam, nie wyglądasz aż tak źle w tych włosach, od teraz będę cię nazywać " rudy lis" - powiedziała ze śmiechem Anne.
- Wiesz co! Sama jesteś rudym lisem! - odpowiedziała ze zdenerwowaniem przyjaciółka.
- Haha ale mi przypasowałaś nazwę, nawet ruda nie jestem.
- Pff...
- Dobra chodźmy, bo minęło sporo czasu od naszego pójścia do fryzjera.
- Ok.
Dziewczyny pożegnały się i Anne zaproponowała przyjaciółce pójście z nią do klubu jutro. Bez zastanowienia , zgodziła się i oznajmiła, że się spieszy. Pożegnały się ponownie i rozdzieliły się od siebie. Wchodząc niepewnym krokiem do salonu, Jane przywitała się z mamą, wiedząc, że zaraz dostanie ochrzan od niej co zrobiła. I tak się stało. Próbowała się wytłumaczyć, ale mama nie dała jej dojść do słowa. Dziewczyna zdenerwowana tupnęła nogą w podłogę z krzykiem i udała się jak najszybciej do swojego pdokoju. Zadawała sobie pytania: Co zrobiła źle? Czemu tak nagle chciała się przefarbować? Lecz nie umiała na nie odpowiedzieć. Wtuliła się jeszcze mocniej w mokrą poduszkę od łez, które leciały po jej policzkach bez przerwy. W końcu zasnęła. Gdy się obudziła dostrzegła światło, próbujące przebić się przez żaluzje od okien. Wstała i odsunęła je. Zdała sobie sprawa, że przespała prawie cały dzień, a nawet dłużej. Udała się do łazienki, spojrrzała w lustro i sama siebie się przestraszyła. Wyszła, wracając do pokoju i włączyła laptopa. Aż nagle usłyszała piosenkę " All around the world", przypomniało jej się, że to dzwonek jej telefonu. Dziewczyna podniosła swojego I-phona i przeciągnęła po ekranie, aby zobaczyć wiadomość.
Od Anne do Jane:
Siemka lamoo :* wstałaś już? Mam dla ciebie propozycję, abyśmy poszły dzisiaj do miasta :D Co o tym sądzisz?
Od Jane do Anne:
Siemka mój lamusie :* tak wstałam, no możemy się przejść i tak nie mam nic do roboty po za siedzeniem. XD
Od Anne do Jane:
Ok, to za 20 min w parku ;)
Po przeczytaniu ostatniego wyrazu w sms-sie od Anne serce zaczęło mi walić jak szalone, jakbym się czegoś bardzo bała i lękała a tego powodem był park. Wtedy dwa lata temu niemiłe wspomnienie zdarzyło się właśnie w tym parku. Szczerze mówiąc od tamtego czasu ani razu moje nogi tam nie ustały. Lecz jednak powiedziałam sobie, że trzeba walczyć ze wszystkim i nie bać się. Gdy wróciłam do " rzeczywistości" podeszłam do szafy, wybierając ciuchy. Założyłam na siebie krótkie dżinsowe spodenki i do tego bluzkę na ramiączka i pasek. Uczesałam sie w kucyka na bok, nadal nie wierząc, że naprawdę mam czerwone włosy jak jakaś wiewióra ale z czasem się do nich przyzwyczaję. Kiedy myślę o tym parku powraca mi do pamięci dużo fajnych przeżyć związanych z Justinem, ale to przeszłość," to co było to minęło" jak powiada Anne. Od tamtej pory nie miałam żadnego chłopaka ze względu na to, że nie mogę im tak bardzo ufać, sama nie wiem dlaczego ale taki mam umysł.
**************
Heej :D i jak się podobało? Piszcie w komentarrzu ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz