Prolog
Chłopak spojrzał na dziewczynę z poczuciem winy w oczach.
- Jane, nie warto już dłużej tego ciągnąć. Oboje wiemy, że to już nie ma sensu od dłuższego czasu.
Oczy dziewczyny się zeszkliły. Po jej policzkach powoli zaczęły spływać łzy.
- Jane, proszę nie płacz. Ja wyjadę w trasę, a ty będziesz siedzieć i czekać. Związki na odległość nie mają sensu.
- Po prostu powiedz, że to koniec.
Chłopak zdenerwowany, przełknął ślinę.
- Jane, to koniec.
Dziewczyna szerzej otworzyła oczy, jakby dopiero teraz doszedł do niej sens tych słów. Odwróciła się z policzkami mokrymi od łez i zaczęła biec przed siebie przez parkowe alejki. Pozostawiła chłopaka samego z poczuciem winy. Kiedy biegła, obraz coraz bardziej zamazywał jej się przed oczami. Z trudem trafiła do domu. Wbiegła do swojego pokoju i rzuciła się na łóżko. Zastanawiała się czy kogokolwiek obdarzy takim uczuciem jak Justina.
To wspomnienia sprzed dwóch lat, powracały do Jane każdego wieczoru, lecz skaleczenia na jej sercu zaczęły się goić. W niektórych przypadkach to prawda, że czas leczy rany, ale po tych głębszych zawsze zostają blizny.
****************************
Mam nadzieję, że się podobało i liczę na komentarze. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz